O 15:00 rozpoczął się drugi konkurs drużynowy na MŚ w Lahti. Był to pierwszy w historii Mistrzostw Świata konkurs drużynowy na skoczni K-90. Wczorajszy zły występ Norwegów spowodował wykluczenie z drużyny Tommiego Ingebrigtsena. W dzisiejszym konkursie zastąpił go Olav Magne Doennem. W I kolejce skakano z 11 bramki. Kiepsko skoczył Robert Mateja - 82 m. Bardzo ładny skok oddał pierwszy z Austriaków - Wolfgang Loitzl - 92,5 m. Podobnie skoczył Matti Hautamäki, który zastąpił Jani Soininena w reprezentacji Finlandii - 91,5 m. Po I kolejce prowadzili Austriacy - 121 pkt, przed Finami - 119 pkt. i Japończykami - 110 pkt. Polacy zajmowali dopiero 9 miejsce. Kiepsko tym razem stali Niemcy. W drugiej kolejce upadł Rickard Froeier (Szwecja), co pozwoliło Kazachom znacznie się do nich zbliżyć w walce o przedostatnie miejsce. Zastępujący Bachledę, Tomasz Pochwała, w swoim pierwszym skoku nie popisał się - tylko 80,5 metra. Kiepsko spisali się też dublerzy z innych ekip: Doennem (zamiast Ingebrigtsena) w ekipie Norweskiej i Okabe (zamiast Yoshioki) w ekipie Japonii. Ładniej natomiast skoczył wczorajszy winowajca kiepskiej pozycji Austrii - Goldberger. Tym razem doleciał na 86,5 m. Jednak najlepiej w tej kolejce skoczył Jussilainen - 93,5 m i Finowie objęli prowadzenie - 238,5 pkt, przed Austrią - 228 i Niemcami - 221. III kolejka to dobry skok Skupnia - 85,5 m, co pozwoliło wyprzedzić Norwegię po upadku Bjoerna Einara Romoerena. Znowu przewagę nad resztą powiększyli Finowie i Austriacy. Polacy wyszli na 7 pozycję. Przed rozpoczęciem IV kolejki skrócono rozbieg do 10 belki. Ładnie skoczył Adam Małysz - 93 m. Trochę gorzej skoczyli: Schmitt - 90,5 m, Hoellwarth - 92,5 m i Ahonen - 90 m. Po tych skokach w czołówce nie zaszły zmiany, a Polska awansowała na 5 pozycję przed Czechów i Słoweńców. II seria rozpoczęła się od drobnych komplikacji. Zawodnicy skakali w dziwnej kolejności, także trudno było wyłapać kto po kim skacze. Skakano z 12 bramki. Bardzo ładnie skoczył Robert Mateja - 89,5 m. Najlepiej w tej kolejce spisał się Loitzl - 94 m i powiększył prowadzenie nad Finami. W VI kolejce po kolejnym ładnym skoku Gaiduka Kazachowie zbliżyli się do Szwedów. Znowu kiepsko skoczył Pochwała - 80,5 m i Słoweńcy wyprzedzili nas. Ładnie skoczył za to Goldi - 91 m, ale jeszcze lepiej skoczył Jussilainen - 95 m. Finowie dzięki niemu uplasowali się na prowadzeniu i walka o złoto zapowiadała się bardzo ostra. Klasyfikacja po VI kolejce: 1. Finlandia - 708,5, 2. Austria - 706,5, 3. Niemcy - 672,5, 4. Japonia - 653, 5. Słowenia - 612,5, 6. Polska - 611,5. W przedostatniej kolejce pozostawały dwa pytania. Kto będzie pierwszy i piąty. O złoto walczyli Finowie z Austriakami, a o 5 miejsce Polacy ze Słoweńcami. Trochę popsuł mi się nastrój po dobrym skoku Igora Medveda (Słowenia) - 90 m, ale zaraz potem poprawił mi się po skoku Skupnia - 88,5 m, co pozwoliło Polakom mieć jeszcze szansę na 5 pozycję, bo Radelj i Małysz to różnica klas, a to oni będą skakać w ostatniej kolejce. Znowu ładny skok oddał Horngacher - 94,5 m i to zbliżyło Austriaków do Finów. Przed ostatnią kolejką Finowie prowadzili tylko 1 punktem. (2 pkt za 1 metr - czyli tylko 0,5 metra). Polacy tracili do Słoweńców 5 pkt. W ostatniej kolejce Radelj skoczył 89 m, a więc Polak musiał skoczyć co najmniej o 3 metry dalej. Udało się. Małysz wylądował na 95,5 metrze i dało to polskiej ekipie 5 miejsce - to jest na miarę naszych możliwości. A więc możemy zaliczyć ten występ Polaków do udanych. Potem skakali Niemcy, którzy mieli już pewny brąz. Schmitt przypieczętował medal skacząc 94 m. I zostało 2 skoczków. Austriak i Fin. Martin Hoellwarth skoczył 95 m i ostatni ze skaczących, Fin Janne Ahonen stał przed ciężkim zadaniem. Musiał skoczyć tyle samo, lub pół metra mniej przy takich samych notach sędziowskich, a Austriak miał je wysokie. Niestety Fin skoczył 93 m i ostatecznie Mistrzami Świata zostali Austriacy. Dla nich jest to wielki sukces, bowiem po śmierci ich trenera Aloisa Lipburgera zastanawiano się w ogóle czy Austriacy pojadą na MŚ. Pojechali i spisali się "na medal" i to złoty. Najbardziej ze złota cieszył się Goldi, przez którego wyjechał z Lahti Widhoelzl. Goldberger udowodnił, że jeszcze przydaje się reprezentacji, jednak największy wkład w dzisiejsze zwycięstwo miał Martin Hoellwarth, który oddał skoki na 92,5 i 95 metrów.