Ten sezon jest dla Markusa Eisenbichlera ostatnim w roli skoczka narciarskiego. Niemiec zakończy karierę po zawodach w Planicy.
W ostatnich sezonach Eisenbichler jest już tylko cieniem dawnego siebie, na co wpływ miały m.in. problemy z kolanem - mimo wielu prób Niemiec nie potrafił wrócić do formy, która by go satysfakcjonowała. W tym sezonie raczej rzadko występował w Pucharze Świata, punktował tylko czterokrotnie, a najlepszym rezultatem było ósme miejsce wywalczone w Ruce pod koniec listopada. Nieco lepiej szło mu w Pucharze Kontynentalnym - w Iron Mountain cztery razy stawał na podium, w tym raz na najwyższym stopniu.

- W ostatnich miesiącach dużo o tym myślałem i uważam, że to właściwy moment. Skoki narciarskie były moim życiem na dobre i na złe, odnosiłem sukcesy i spełniałem swoje marzenia. Jednak teraz czekają mnie nowe wyzwania - powiedział Eisenbichler.

Największym indywidualnym sukcesem Niemca jest z pewnością złoty medal mistrzostw świata, wywalczony w 2019 roku na skoczni w Innsbrucku (choć cała impreza bazowała w Seefeld). W drużynie Eisenbichler zdobył brązowy medal igrzysk olimpijskich (Pekin 2022) i pięć złotych medali MŚ. Do tej wyliczanki należy dodać indywidualne brązowe krążki MŚ na skoczni normalnej (Lahti 2017) i w lotach (Planica 2020), drugie miejsce w Pucharze Świata (2020/2021), dwa podia PŚ w lotach czy drugą lokatę w Turnieju Czterech Skoczni 2018/2019. Na najwyższym stopniu podium konkursów PŚ Eisenbichler stawał trzy razy (Planica 2019, Wisła i Ruka 2020).

Choć Niemiec jest z zawodu policjantem, w przyszłości chciałby pozostać przy skokach. Na razie jednak ma zamiar w pełni cieszyć się udziałem w turnieju Raw Air, jak i ostatnich zawodach w kalendarzu tegorocznego Pucharu Świata.