We wczorajszych zawodach Pucharu Świata w Lahti punktowało pięciu Polaków. Najwyżej sklasyfikowany został Stefan Hula, który zajął czternaste miejsce.
Choć w treningu Polacy nie zachwycili, to jednak do konkursu weszli w komplecie. W samych zawodach, w kontekście awansu do drugiej serii, też było nieźle - do trzydziestki nie wskoczył jedynie Piotr Żyła. Inną sprawą są pozycje biało-czerwonych po finałowych skokach. Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Klemens Murańka i Andrzej Stękała zajęli miejsca w trzeciej dziesiątce. Najlepszym z Polaków okazał się Stefan Hula, który był czternasty.

- Wszystkie skoki były bardzo w porządku. Fajny, pozytywny dzień; nigdy nie skakało mi się w Lahti dobrze, a dziś zagrało - przyznał zadowolony Hula.

Zawodnik odniósł się również do swoich ostatnich startów w Vikersund, gdzie spisywał się nieco poniżej oczekiwań.

- W Vikersund miałem trochę pecha i też ja zawiniłem. Nie leży mi ta skocznia, przegrałem z nią psychicznie. Później miałem spokojny trening w Szczyrku, w trudnych warunkach, ale skoki grały od pierwszego, więc z dobrym nastawieniem przyjechałem do Lahti.

Na Salpausselce kolejne punkty wywalczył Dawid Kubacki. Po pierwszej serii zajmował 29. miejsce i rzutem na taśmę awansował do finału. Ostatecznie zawody zakończył na 27. miejscu.

- Pierwszy skok trochę spóźniłem - niewiele, ale przez to trochę metrów zabrakło. W drugim skoku wydawało mi się, że było ciutkę lepiej, ale - jak widać - jeszcze trochę brakuje; trzeba to przemyśleć do jutra - myślę, że wtedy parę metrów puści do przodu - ocenił swój występ Dawid Kubacki.

Zawodnik z Szaflar w tym sezonie skacze w kartkę. Wydawało się, że po Turnieju Czterech Skoczni jego forma pójdzie w górę, jednak po serii dobrych występów przyszło kilka słabszych konkursów.

- Nie jest to może taka stabilność i taki poziom, jakich bym chciał, ale niewiele jest do zrobienia, żeby to naprawdę fajnie wyglądało - i nad tym będę się koncentrował. Zima jeszcze się nie skończyła, walczę do końca. Mam jeszcze sporo rzeczy do zrobienia i myślę, że sporo radości mogę z tej zimy wyciągnąć - mówił Kubacki.

Znów nie przełamał się Kamil Stoch. Zawodnik z Zębu dobrze spisał się w kwalifikacjach, niestety w zawodach po dwóch przeciętnych skokach zajął 23. miejsce.

- Te skoki w dalszym ciągu pozostawiają trochę do życzenia. One są dosyć stabilne, nie ma takich odpałów, jakie robiłem jeszcze niedawno, gdzie po dobrym skoku treningowym w zawodach następowała zupełna odwrotność. Dziś była pewna konsekwencja, skoki były dosyć solidne, aczkolwiek brakuje w nich energii. Moja dyspozycja jest kiepska, nie ma się co ukrywać ani robić dobrej miny do złej gry. Przyjmuję tę sytuację taką, jaka jest; na te chwilę nie przeskoczę pewnych rzeczy. Będę pracował, by swoje skoki poprawić. Zobaczymy, może ten sezon zakończy się w miarę fajnym akcentem - mówił Stoch.

Z wczorajszych zawodów zadowolony był Łukasz Kruczek. Trener polskiej kadry pokusił się również o ocenę startów naszych skoczków w pozostałych konkursach na północy Europy.

- Te skandynawskie konkursy są jak cały Puchar Świata. Były i lepsze, i słabsze skoki . W żaden sposób to, co dziś widzieliśmy, nie było ani bardzo dobre, ani bardzo złe. Szkoda, że mgła storpedowała konkurs w Oslo, tam dobrze zaczął Bartek Klusek. Trondheim było bardzo dobre w wykonaniu Andrzeja Stękały. Miejsce w pierwszej dziesiątce w debiutanckim sezonie zasługuje na pochwałę. Jeśli chodzi o Vikersund, to za pojedyncze loty należy pochwalić wszystkich zawodników, zwłaszcza Piotra Żyłę za udany powrót do Pucharu Świata - analizował poszczególne zawody Łukasz Kruczek.

Szczególne słowa uznania należą się niewątpliwie Andrzejowi Stękale. Niedawno Maciej Maciusiak mówił, że latem ten zawodnik podczas treningów skakał po dziesięć metrów krócej od czołowych zawodników kadry A. W tym momencie zdarza mu się być najlepszym Polakiem w konkursach Pucharu Świata. Z ostatnich poczynań młodego zawodnika wyróżnić należy szóste miejsce w Trondheim oraz wspaniały lot na Vikersundbakken - 235 metrów.

- Trochę żałowaliśmy, że przed Andrzejem została obniżona belka, bo i warunki pozwalały na jeszcze dłuższy lot, niemniej zrobił to w bardzo fajny sposób. Z zawodnika, który podchodzi do skoków tak jak Andrzej, można mieć w przyszłości pociechę - chwalił Stękałę Kruczek.