Mimo że nazwisko Kamila Stocha pojawiło się na liście startowej jutrzejszych treningów i kwalifikacji, nie ma jeszcze stuprocentowej pewności, że Polaka zobaczymy na skoczni już w Oberstdorfie...
Kamil Stoch we wtorek po raz pierwszy od ponad miesiąca pojawił się na skoczni - udane treningi w Wiśle sprawiły, że Polak znalazł się w składzie reprezentacji na 63. Turniej Czterech Skoczni.

Nie dziwi fakt, że Stoch nie mógł się doczekać powrotu do treningów i startów:

- To było spełnienie marzeń, najbardziej wyczekiwany prezent - mówił o powołaniu na Turniej. - Czuję się na siłach, by wziąć udział w zawodach - dodał.

Co ciekawe, Łukasz Kruczek chciał nominację Stocha utrzymać w tajemnicy nieco dłużej:

- Planowałem, że niespodzianka pojawi się dopiero wtedy, gdy pojawi się lista startowa kwalifikacji w Oberstdorfie. Kamil chciał jednak dać swoim kibicom prezent na Gwiazdkę - przyznał trener. - Od początku staraliśmy się nie przesadzać z optymizmem; Kamil cały czas dawał do zrozumienia, że wróci tylko, gdy będzie gotowy.

Jak mówi szkoleniowiec, już kilka dni wcześniej było jasne, że Kamil może - i powinien - powrócić na skocznię. Pojawiło się jednak pewne opóźnienie związane z niekorzystną pogodą - z tego powodu nie można było skorzystać z obiektów w Zakopanem czy Wiśle. Taka szansa otworzyła się dopiero w Wigilię.

- Kamil od dawna był głową na skoczni. Gdyby nie udało się zorganizować tego treningu, bałbym się zabrać Kamila [na TCS]. Wtedy pewnie Kamil poćwiczyłby jeszcze w Polsce albo pojechał do Ramsau i dołączył do nas później - stwierdził Kruczek, który opowiedział również o przebiegu wigilijnego treningu: - Pierwszy skok ostrożny, potem coraz śmielej. W ostatnim tak odpalił, że takimi skokami można rywalizować na przyzwoitym poziomie. Nie było w skokach żadnych zaburzeń, więc następne mu odpuściliśmy - niech jeszcze trochę się oszczędza - tłumaczył trener.

Jak się okazuje, samo powołanie nie jest jeszcze gwarancją udziału Stocha w zawodach w Oberstdorfie:

- Nie wiem jeszcze, w którym konkursie wystąpię - o tym będziemy decydować na bieżąco wraz ze sztabem. Nie potrafię powiedzieć, czy wystartuję już w jutrzejszych kwalifikacjach, czy może w drugim, trzecim albo czwartym konkursie. Mam nadzieję, że już niedługo - powiedział Stoch.

Fakt, że sytuacja nie jest jeszcze jasna, potwierdzają obecność doktora Aleksandra Winiarskiego na TCS oraz słowa Kruczka:

- Może jeszcze będziemy odpuszczać niektóre skoki, zobaczymy. Czekamy jeszcze na zielone światło od doktora Winiarskiego, aby Kamil mógł wrócić do robienia dodatkowych treningowych rzeczy poza skocznią - przyznał szkoleniowiec. - Trudno dziś przewidzieć, jak będzie wyglądał powrót Kamila. Być może będzie trzeba czasu. Ale jeśli się okaże, że Kamil od razu będzie mógł walczyć o największe cele, to przecież się nie pogniewam... - stwierdził optymistycznie Kruczek.

Jak podchodzi sam Stoch do powrotu do startów?

- Jest radość i podekscytowanie, że w końcu jadę na zawody; że po tak długim oczekiwaniu i trudnym dla mnie czasie jadę na jedną z fajniejszych imprez w sezonie - przyznał. - Oczekuję pozytywnej atmosfery, kompletu kibiców na stadionie, sprawiedliwych warunków i zawodów na najwyższym poziomie - odpowiedział dyplomatycznie na pytanie o oczekiwania w związku z występem na TCS.

O tym, czy Stoch wystąpi w jutrzejszych treningach i kwalifikacjach - i jak się w nich spisze - przekonamy się jutro po 14:30. Wtedy rozpocznie się pierwsza seria oficjalnego treningu w Oberstdorfie.