Ubiegłoroczna triumfatorka klasyfikacji generalnej PŚ śmiało zmierza po kolejną Kryształową Kulę. Jednocześnie młoda Japonka jest największą faworytką XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi.
W tym sezonie Takanshi odniosła już osiem zwycięstw w konkursach Pucharu Świata, zgromadziła na swoim koncie ponad tysiąc punktów i zdaje się pewnie zmierzać po drugą Kryształową Kulę. Jednak w tym sezonie to nie zwycięstwo w PŚ jest najważniejsze. Najlepsze zawodniczki będą po raz pierwszy rywalizowały o olimpijskie medale:

- Najbardziej pragnę medalu. Na największych światowych zawodach wystąpię pierwszy raz, więc będzie to dla mnie nowe doświadczenie. Nie mogę już się doczekać, aby być tam z całą rodziną - mamą, tatą i starszym bratem - powiedziała Takanashi.

Liderka klasyfikacji generalnej przyznała, że dołoży wszelkich starań, aby na Igrzyskach zaprezentować się w jak najlepszej formie:

- Jak każdy sportowiec koncentruję się na najważniejszych imprezach, tym samym na Igrzyska Olimpijskie chcę być przygotowana jak najlepiej. Skoki narciarskie mają w Japonii bardzo długą tradycję i czuję, że jestem wspierana przez społeczeństwo i wszystkich, którzy mnie otaczają. Mam tu na myśli przede wszystkim drużynę narodową, nauczycieli i rodzinę. Z powodu Igrzysk jestem bardzo podekscytowana. Zdaję sobie sprawę, że mam duże szanse na osiągnięcie dobrego wyniku, dlatego czas przed ZIO jest bardzo cenny. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby pojechać do Soczi najlepiej przygotowana - zapewniała Japonka.

Niespełna osiemnastoletnia skoczkini nie obawia się warunków atmosferycznych w Soczi:

- Warunki pogodowe będą, jakie będą. Nie można tego kontrolować. Zdobyłam już duże doświadczenie i myślę, że ono może się przydać - stwierdziła Japonka.

W ubiegłym roku na mistrzostwach świata w Val di Fiemme Takanashi zdobyła swój pierwszy medal - srebro. Jednak, jak twierdzi, nie było to dla niej rozczarowanie:

- Cieszyłam się z medalu i jestem z niego dumna. To było dla mnie dobre doświadczenie i lekcja na lepszą przyszłość - przyznała.

Sarah Hendrickson - dotychczas jej największa rywalka, której wyższość musiała uznać w Val di Fiemme - zapowiedziała, że powróci po kontuzji do rywalizacji właśnie w Soczi:

- Dla mnie Sarah nie jest rywalką, ale idolem w skokach narciarskich. Czekam, kiedy wróci do rywalizacji i życzę jej tego, co najlepsze - powiedziała Takanshi.

Liderka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, zapytana o porównanie popularności skoków kobiet do skoków mężczyzn w Japonii, powiedziała:

- Pomiędzy popularnością skoków kobiet i mężczyzn jest wielka luka. Ma na to wpływ również to, że skoki kobiet są nową dyscypliną i dopiero zadebiutują na Igrzyskach, podczas gdy skoki mężczyzn mają długą tradycję. Szczególnie Noriaki Kasai i Masahiko Harada i ich osiągnięcia znacząco wpłynęły na popularność naszej dyscypliny. To są moi idole. Zdaję sobie sprawę, że i ja mam szansę przyczynić się do popularyzacji skoków. Mogę to zrobić dzięki dobrym wynikom, co jest dla mnie wielką motywacją.

Pomimo bardzo młodego wieku japońska zawodniczka większość czasu spędza poza domem, podróżując po świecie:

- Ze wszystkich miejsc mam miłe wspomnienia. Wszędzie zdobywam cenne doświadczenie, które pomaga mi zarówno w sporcie, jak i życiu. Jestem bardzo szczęśliwa, że mam taką możliwość - zapewnia.

Wielu zastanawia się, na czym polega przewaga młodziutkiej Japonki nad jej rywalkami:

- Bardzo kocham skoki narciarskie - żartuje Takanashi.