Choć Austriacy byli wymieniani wśród kandydatów do zwycięstwa w sobotnim konkursie, ich szanse nie były stawiane na równi z Niemcami i Polakami. A jednak to podopieczni Andreasa Widhoelzla zwyciężyli...
Po wczorajszych treningach i kwalifikacjach można było spodziewać się, że Austriaków do dobrej lokaty poprowadzi Stefan Kraft. W sobotę jednak na skoczni w Wiśle brylował inny z podopiecznych Andreasa Widhoelzla - Daniel Huber.

- Dziś oddałem dwa naprawdę dobre skoki; zobaczymy, jak będzie jutro. Wszystko jest możliwe. Jutro jest nowy dzień, nowe okoliczności - stwierdził, oceniając swoje szanse w konkursie indywidualnym. - Czuję ulgę, widząc, że moje skoki są na wysokim poziomie.

Austriak był świadomy, że jego zespół może dobrze spisać się w drużynówce:

- Może nie spodziewaliśmy się, że będziemy aż tak mocni, ale wiedzieliśmy, że stać nas na dobre skoki i możemy być wśród najlepszych. Myślę, że wykonaliśmy naprawdę dobrą pracę.

O dobrej atmosferze w austriackiej ekipie może świadczyć fakt, że na twarzy Hubera - zapytanego o nowego szkoleniowca - widać było uśmiech (ukryty pod maską, ale widoczny w oczach):

- Myślę, że dla nowego trenera był to najlepszy debiut, jaki można było sobie wyobrazić. Mam nadzieję, że będziemy potrafili utrzymać się na tym poziomie. Wszyscy widzą, że drużyna świetnie współpracuje; sądzę, że jesteśmy w dobrej formie.

Wspomnianym trenerem od tego sezonu jest oczywiście Andreas Widhoelzl. Były znakomity skoczek najwyraźniej dobrze się czuje w nowej roli - choć odczuwał dziś stres:

- Za nami, oczywiście, bardzo dobry dzień. Trochę się denerwowałem, bo to był dla mnie pierwszy konkurs w roli trenera - przyznał. - Czuję się bardzo zadowolony z występów moich podopiecznych. Wszyscy czterej pokazali solidne występy i nie próbowali pokazać czegoś ponad siły - to dało fundament pod dzisiejszą wygraną.

Kolejna szansa dla Austriaków w niedzielę:

- Nie mogę się doczekać jutrzejszego konkursu indywidualnego, ponieważ mamy tu jeszcze dwóch innych zawodników, którzy także potrafią skakać na tym poziomie - zakończył Widhoelzl, mając na myśli Jana Hoerla i Gregora Schlierenzauera.