Dziś o kolejne punkty PŚ skoczkowie walczyli ponownie w Norwegii. Konkurs zaczął się o 13:45. Adam Małysz był już pewnym zwycięzcą generalnej klasyfikacji tego prestiżowego turnieju, a więc do konkursu przystępował zrelaksowany. Zawody sędziował m.in. polski sędzia - Kazimierz Długopolski. Swoją drogą, te nazwiska Tajner, Długopolski, Bachleda są jakoś nam dziwnie znane - wszędzie ich pełno w sportach zimowych :-). Dzisiaj wiatr był niewielki, temperatura + 2 C, tylko mgła przeszkadzała skoczkom i sędziom w wykonywaniu swojej pracy. Rekord skoczni należy do Svena Hannawalda (132.5 m). Pierwszy ładny skok - 102.5 metra oddał Arne Sneli (Norwegia). Polak Tomisław Tajner dziś oddał ładny skok - 101.5 m, co dało powody do zadowolenia jego ojcu (choć Polak nie wszedł do "30"). Potem ładnie skoczył młody reprezentant gospodarzy - Bjoern Einar Romoeren - 102.5 m i objął prowadzenie w konkursie. Potem ładnie skoczyli: Ildar Fatkullin - 103.5 m, Georg Spaeth, Nicolas Dessum i Andreas Kuettel po 104.5 metra, Morten Solem - 104.0 m, Stefan Kaiser - 105.0 m. Wraca do formy Czech Jakub Janda - 107.0 m (prowadzenie), zwyżkę widać także u Freiholza - 106.0 m. Ostatnio obaj skaczą daleko i zajmują wysokie pozycje w konkursach. Z dobrej strony pokazali się też Henning Stensrud - 106.5 m i Christof Duffner - 108.0 m, jednak obaj uplasowali się za Jandą. Pierwszy skok powyżej 110 metrów w konkursie oddał skaczący z nr 33 Fin Toni Nieminen - 111.0 m i zepchnął Czecha z 1 pozycji. Jeszcze lepiej skoczyli: Jusii Hautamaeki i Andreas Goldberger - 114.5 m (Goldi miał wyższe noty). Punkt K, jako pierwszy przeskoczył Stefan Horngacher - 120.0 m, jednak lądowanie było bez telemarku i sędziowie odjęli mu noty. Mimo tego Austriak objął prowadzenie. Trochę gorzej od Austriaka skoczył Martin Schmitt - 117.0 m i zajął miejsce za Horngacherem. Ostatni w I serii skakał 10 krotny triumfator tegorocznych konkursów PŚ - Adam Małysz. Skoczył 124.5 metra i wygrał I serię. W konkursie zabrakło dziś kilku zawodników czołowej piętnastki PŚ. Finów Ville Kantee i Janne Ahonena, oraz Austriaka Andreasa Widhoelzla. W klasyfikacji nie uwzględniono Tajnera, gdyż został on zdyskwalifikowany - miał nie zgodny z regulaminem sprzęt. W przerwie między seriami kibice mogli obserwować konkurs młodziutkich skoczków, próbujących swoich sił na równie malutkiej skoczni. Ciekawe czy w przyszłym roku w Zakopanem będziemy oglądać naszych młodych skoczków. Po sukcesie Adama podobno na skocznie walą tłumy chętnych małolatów, chcących szybować w powietrzu. II seria miała zacząć się o 14:50, jednak jury zebrało się na naradę, zastanawiając się czy jest sens kontynuowania konkursu, gdyż mgła ciągle narastała, co mogło narazić skoczków na odniesienie jakiejś kontuzji. Długo to trwało, aż w końcu zdecydowano, że II seria się nie odbędzie i wyniki I serii będą jednocześnie wynikami konkursu.